Agroturystyka

Czy to skansen, czy prawdziwy dom? Podejrzewam, że każdy zada sobie to pytanie, bowiem w Smolniku jakby czas się zatrzymał. Miejsc tak urokliwych i prawdziwych jest już na świecie nie wiele. I już tylko gdzie nie gdzie cisza brzmi tak pięknie, jak u nas.

Co to w ogóle za chałupa? Po co tam jechać? Jest to prawdiwa łemkowska chyża, która dzięki wysiłkom kolejnych właścicieli odzyskała i utrzymuje swój prawdziwy charakter. Wsie łemkowskie położone są wzdłuż linii rzek, tworząc długą sekwencję domów. Taki też jest Smolnik. Do naszej agroturystyki prowadzi długa wąska droga, wzdłuż której usytułowane są kolejne gospodarstwa. Nie poddawajcie się wiec, myśląc, że zgubiliście drogę do Smolnikowych Klimatów, bowiem odnajdziecie ją bez problemu. Cierpliwie mijajcie kolejne domostwa, by trafić w nasze progi. A że nie są one wysokie, zapraszamy serdecznie wszystkich, którzy szukając pomysłu na spędzenie wolnego czasu, pragną spokoju oraz odcięcia od codzienności. 

Do Waszej dyspozycji pozostawiamy pięć klimatycznych sypialni (od dwu, po pięcioosobową), wszystkie urządzone w ręcznie wykonane sosnowe łóżka oraz antyki. Każdy z własną łazienką. W domu również Izba Biesiadna z w pełni wyposażoną kuchnią. Spakujcie dodatkową książkę lub przewodnik, bowiem zaoszczędzamy Wam miejsce w plecaku. Czekają tu na was pachnące bieszczadzkim wiatrem, miękkie, bawełniane ręczniki oraz suszarki do włosów! Bez konserw będzie jeszcze lżej! Na Wasze życzenie serwujemy pełne śniadania i trzydaniowe obiadokolacje. 

Może i długo trzeba śledzić krętą dróżkę, by dotrzeć do naszej chyży, ale wszystko ma  swoje plusy. Malowniczo położony dom, z którego nawet nie widać drogi, usytuowany jest tylko przysłowiowy „rzut” od rzeki Osławy. Swoim szumem pomoże ona Wam wyciszyć się po ciężkim podejściu w górach, a w upalne dni ukoi rozgrzane ciało. 

Koleją rzeczy nadchodzi jesień i już nikt zdecydować nie potrafi, którą porę roku kocha najbardziej. Rozpieszczeni ciepłem promieni słonecznych z żalem żegnamy lato, by powitać jakże malowniczą porę roku. I to ta właśnie przyniosła przecież niesamowitą sławę Bieszczadom. Leniwe poranne mgły, krystalicznie pachnące powietrze i kolory… nawet nie wiadomo jak je opisać, chyba trzeba ową zieleń, czerwień i złoto po prostu zobaczyć. Zwykły spacer może stać się wyprawą dla ducha i ciała, bowiem bez większego wysiłku napełnicie kosz owocami runa leśnego.

Zimą natomiast zostawcie za sobą przeszywający mieszczański wiatr, śliskie zakorkowane ulice i przyjedzcie zobaczyć jak wielkie mogą być sople i jak przyjemnie może w policzki szczypać mróz. Jodłowa chyża to bardzo ciepły pachnący drewnem dom, z którego zawsze można wyjść na malowniczy spacer bądź, w którym można zaszyć się i podziwiać tlący się w piecu płomień. Dla wielbicieli białego szaleństwa też coś się znajdzie! Spakujcie narty i deski, bowiem od stoków dzielić Was będzie, co najwyżej półgodzinna przejażdżka samochodowa, podczas której widoki zapierają dech w piersiach.  

Niech nikogo nie zniechęca fakt, iż jest to dom ponad stuletni, bowiem cywilizacja doń zawitała. I choć bez telewizora, to z Internetem pozwolimy zapomnieć Wam o zgiełku codzienności.