O nas

Ot, taka sobie historia. O takich dwojga, którzy postawili wszystko na jedną kartę i wierzą, że im się uda. Najpierw długo ich nie było, potem wrócili i było ich dwoje plus kot. Motali się, pomieszkiwali w mieście, ale to nie było im pisane. Wciąż kłębiły się myśli o własnym kawałku nieba, o domu psach i górach. BIESZCZADY marzyli...

Wszyscy pukali się w głowę, gdy spakowali manatki i przelecieli ocean, by zobaczyć TEN dom. Łemkowska chyża skradła im sen i serca jeszcze za wielka wodą. Godziny rozmów, plany i lęki. Przyjechali do Smolnika dotknąć i poczuć, może nawet się zniechęcić. Nie znaleźli nic, co zmieniłoby ich zdanie. Czuli, że to ich miejsce i musieli zrobić wszystko, by  spełnić swoje marzenia. Emocje były wielkie - na każdą dobrą wiadomość przypadała zła albo i dwie. Huśtawka nastrojów, zwątpienie, niecheć, ale i determinacja. Udało się!!!

A że w ich życiu początki są w piątki bądź 13-go, tak i tym razem podróż po marzenia rozpoczeła się dnia trzynastego miesiąca lutego roku, a jakże by innego niż... 2013-go.

I choćby nie wiem jak, ktoś chciał Was przekonać, ze Bieszczady to nie Biesy (Anioły) i Czady (Diabły), Siudaki wierzą, że tak właśnie jest. 14 lutego, 2013 roku tak w nich zawirowały owe skrajności, że prawie uciekli. Wiedzcie jednak, że to nie w ich stylu się poddawać, więc Smolnikowe Klimaty stały się ich domem J. Z dnia na dzień zostali właścicielami domu,  trzech kotów i dwóch psów. Ich kanapowiec Mofro nieświadom niczego został kocim bratem Filonki i Czujki, kotek “nadwornych”, które zostały przy domu. Psia siostra Alta i brat Schnapps "pogoniły mu kota" zanim doszli do porozumienia. W owym pozornym chaosie harmonia jest jednak wszechobecna, bo to przecież ich miejsce na ziemi.

Siudakowej historii to dopiero początek, a będzie ona długa i szczęśliwa. Żyjemy bowiem “za siedmioma górami i siedmioma lasami”, a tak zaczynają się tylko dobre bajki J. Zapraszamy do przeczytania “Smolnikowych opowieści”, zapisków małych i dużych, czyli bloga z dnia codziennego.

Siudaki